Blues na pożegnanie lata

Żegnaj, lato. Mam nadzieję, że wciąż tu będę, gdy powrócisz. Że będziemy w komplecie, ja i wszyscy inni. Przyjaciele. Wrogowie. Bo cóż to byłoby za monotonne trwanie, gdyby zabrakło wrogów! To na razie, kochane lato. Pa, pa, do widzenia.

Nie piszę o lecie astronomicznym, którego ogon połknie dopiero jesienna równonoc. Żegnam lato, którego doświadczamy w ten specjalny, radosny sposób. Wakacje, urlopy, rajdy, biwaki.

Niektórzy, podobnie jak pisząca te słowa, już w początkach sierpnia czują dotyk chłodnego smutku, chociaż powietrze wciąż drży od upału. Tak, nastrój mój obniża się wyraźnie, gdy z nieba spłyną łzy świętego Wawrzyńca – Perseidy. Po nocnej sesji wpatrywania się w rozgwieżdżone niebo, żeby wzrokiem pochwycić grona meteorów, o poranku pojawia się ta myśl: już niewiele zostało nam lata…

Gniazdo bocianie na słupie od połowy sierpnia stoi puste. Jeszcze nie odleciały, nie. Od czasu do czasu któryś z czwórki przysiądzie na chwilę, lecz większość czasu spędzają, trenując loty. Żurawie też ćwiczą; wznoszą się spiralnie w górę, korzystając z powietrznych wind.

Jeszcze przed wschodem słońca zbierają się na pobliskich łąkach; ich klangor przeszywa zimne powietrze. Widać ledwie cienie, które snują się pod moim oknem jak pokutujące dusze ptaków, wykrzykując w niebo swe żale w porannej mgle. Jaskółki namawiają się, ustalając termin odlotu. Od dzieciństwa kojarzą mi się z zapisem nut. Z melodią nigdy nie zagraną. A gdybym ośmieliła się zagrać frazę według ułożenia jaskółek na pięciolinii przewodów elektrycznych? Czy usłyszę blues na pożegnanie lata?

Smutek budzi we mnie poetkę, ale tylko na chwilę. Zaraz znajdę pocieszenie w obfitości owoców lata. Dookoła mnóstwo jedzenia! Wystarczy sięgnąć ręką. A wszystko bio i eko i do tego w ekstremalnej promocji: za darmo. Już dojrzewa czarny bez i czeremcha. Leszczyna sypnęła orzechami. Szalone dynie, wielkie jak karoca dla Kopciuszka. Cukinie w tym roku same siebie przerosły i wciąż nie zamierzają się zatrzymać. Sąsiadka zaprasza na żniwa buraczane i pietruszkowe. Kto to wszystko zje?

No i grzyby! Ten deszczowy rok jest dla grzybni łaskawy. Sypnęło kurkami, a teraz prawdziwki i podgrzybki kuszą szlachetną barwą kapeluszy. Las jest tak szczodry dla człowieka, który go niszczy, zaśmieca i kaleczy. Las nie jest mściwy, nie pamięta złego.

Znajduję pięknego borowika, który wyrósł w starej oponie. I grupkę dorodnych kurek pośród potłuczonych słoików. Wstydźmy się, wstydźmy. Jesteśmy wandalami wobec natury, a ona wciąż miłosiernie nas karmi. Czy zdarza się wam odczuwać wdzięczność?

Jedzenie jest bardzo ważne. Z nielicznymi wyjątkami (bywają ponoć jogini odżywiający się światłem słonecznym) jesteśmy żyjącym przewodem pokarmowym z kilkoma spektakularnymi dodatkami. Mózg ludzki – twierdzi coraz większa liczba psychologów ewolucyjnych – rozwinął się tylko po to, żeby ułatwić hominidom zdobywanie pożywienia. Mocne stwierdzenie, prawda? Ale czy na pewno fałszywe?

W końcówce lata nikt nie powinien głodować. Czytałam o jadłodzielni, zorganizowanej w Zielonej Górze. Ludzie mogą tam składać to, czego mają w nadmiarze, żeby podzielić się z tymi, którym brakuje. Mądry samorząd myśli o takich sprawach. To ważniejsze niż stawianie pomników nieżywym królowym, jak sądzę. Chorzelanie wiedzą, co mam na myśli. Jak można napawać się dumą z powodu wydania dziesiątek tysięcy na uwiecznienie królowej Bony, podczas gdy w pobliżu są osoby żywiące się w śmietnikach i chorzy, którym brakuje na wykupienie lekarstw ratujących życie?

Ech, zepsułam taki śliczny, poetycki blues. Zaskrzeczała rzeczywistość i czar prysł. Żegnaj, lato.

ANNA NOWAKOWSKA  

Zdziwój Nowy, 29 sierpnia 2017 r.

Informacje o Tygodnik Ciechanowski

Tygodnik regionalny ukazujący się od 1979 r. na północnym Mazowszu
Ten wpis został opublikowany w kategorii Społeczeństwo i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Blues na pożegnanie lata

  1. ~RENATA OCHOCIŃSKA pisze:

    ŚWIĘTE SŁOWA!
    Jak czytam, że w jakimś miasteczku zbierane są „cegiełki” od mieszkańców na budowę pomnika dla kogoś, kto kiedyś był waleczny i coś tam coś tam. Nie umniejszam bohaterstwa i innych honorów tym bohaterom, królewiczom i królewnom. Ale. Kto postawi pomnik mojemu Dziadkowi? I Jego Kolegom? Też walczyli. Takie wyróżnienie na cokole tylko jednego, akurat tego bohatera, umniejsza pamięć o tych pozostałych. To po pierwsze. A po drugie. Dopóki istnieje chociaż jeden Człowiek, który nie ma co jeść i dachu nad głową, to takie „inicjatywy”, czy „projekty”, jak stawianie pomników, powinny być karalne.
    Może należy zgłosić taki projekt?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>