Wizje

Słowo „wara” należy do języka psów. Nie powinno się go używać wobec ludzi. Chyba że zużyte zostały wszystkie racjonalne argumenty, a rozum ogłasza bezsilność.

Dla miłośników prowadzonych na żywo gier socjologicznych mój kraj jest rajem. Śledziłam pilnie jedną z odsłon gry międzyfrakcyjnej Gdzie jest Serduszko. Frakcja owsiakowców-serduszkowców naklejała, a frakcja antyowsiakowców-antyserduszkowców wymazywała. Wszystko po to, żeby narodowe media nie skalały wizji świata symbolem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Słynne serduszko zostało naklejone na płaszczu pewnego pana, co oznaczało, że pan wsparł akcję datkiem. Później owego pana pokazali w telewizji. Pan pozostał w paśmie widzialnym, lecz serduszko znikło. Gracze się głowili, gdzie jest serduszko, ale odpowiedź jest prosta jak sama gra: Zostało wyretuszowane. Wy-pi-kse-lo-wa-ne.

W państwowej, oficjalnej tele wizji świata nie ma widać miejsca na pomoc inną niż rządowa. Zapewne tylko dobre wychowanie nie pozwala naszej Pani Premier wykrzyknąć: Daliśmy wam pięćset plus i czego jeszcze chcecie, niewdzięcznicy!? Jest wszakże pewna różnica: serduszkowcy dają ze swoich, a rząd z cudzych pieniędzy. Takie różnice nie spędzają jednak snu z oczu nikomu, poza kilkoma dyżurnymi moralistami wołającymi na puszczy. (W tym gronie znajduje się wiecznie narzekająca Nowakowska).

Zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że akcja WOŚP nie powinna mieć miejsca w dobrze zarządzanym państwie. Takie państwo bez żadnych orkiestr winno zapewnić swoim chorym, starym, bezradnym i opuszczonym obywatelom wszelką pomoc. Dostęp do aparatury ratującej życie. Lekarstwa i środki potrzebne w chorobie. Komfort zdrowienia. Wszystko to – w dobrze zarządzanym państwie – powinno być dane bez wyjątku wszystkim obywatelom. Że co proszę? Z czego to finansować? Myślę, że z danin i haraczy, które państwo poprzez swoje instytucje ściąga od obywateli. A dużo tego i każdy pracujący dobrze wie, jak dużo. Kwestia priorytetów. Więc gdy już tak się stanie, gdy najbiedniejszy, najbardziej zapomniany mieszkaniec noclegowni stanie się pełnoprawnym beneficjentem naszego dobrobytu, to pierwsza krzyknę, że Owsiak może odejść. Odejść i odpocząć. Ale dopóki ludzkie życie trzyma się na wątłej nitce wzajemnej pomocy życzliwych ludzi, dopóty wara od WOŚP. Wara! A jeśli uważacie, że „wara” to żaden argument, to sami poćwiczcie argumentację w stosunku do głupców. Nie działa. Dlatego pozostanę przy warknięciu. I dodam: Wypadałoby zamilknąć, pochylając z szacunkiem głowę wobec małego czerwonego serduszka. Zamiast się nad nim znęcać poprzez wymazywanie. Wy-pi-kse-lo-wy-wa-nie.

***
YOLO to jest akronim, zaś akronim to skrót utworzony z pierwszych liter powszechnie używanej frazy. Mamy wprawdzie polską wersję tego powiedzenia, ale sami zobaczcie, jak brzmiałby rodzimy akronim: ŻSR. Spróbujcie to wymówić! Jak nie kochać angielszczyzny, która daje nam taką gładką gadkę, istne niebo w gębie, jolo, jolo. Jak landrynka. YOLO jest tym samym, co nasze „żyje się raz”. Kult YOLO, czyli filozofia razsiężycia, wydaje dziwaczne owoce. Czasem dość głupie. Durne owoce jolo można obejrzeć na dowolnym portalu społecznościowym. Roi się tam od selfie, czyli zdjęć twarzy, brzuchów, tyłków, bicepsów i innych części ciała. Selfie w wersji hard przedstawia ludzkie krocze zamiast twarzy. (Nie ma jeszcze in-selfie, obrazujących, dajmy na to, wnętrze i zawartość żołądka bądź odbytnicy, ale to kwestia czasu i technologii). Formy bardziej złożone obejmują selfie plus otoczenie, w którym je zrobiono. Najlepiej kontrowersyjne, niebezpieczne (rynna na czterdziestym piętrze, klatka z tygrysem, staw z aligatorem), nietypowe, zaskakujące. W modzie na stylowe tło dla selfie są baraki Oświęcimia. Oraz pomnik Pomordowanych Żydów Europy w Berlinie. Roześmiane, rozradowane twarze, wymyślne pozy, ćwiczenia jogi i beztroskie podpisy w rodzaju „skaczemy po martwych Żydach”. Bo żyje się raz, jolo, joł. Shahak Shapira, izraelski artysta, zareagował na to jolowanie w szokujący sposób. Jeśli chcecie zobaczyć, wejdźcie na stronę yolocaust.de. Oto dziesiątki słodkich fotek na tle fotogenicznych obelisków pomnika. Co się stanie, gdy najedziesz myszą na takie zdjęcie? Szok. Nagle tło się zmienia i zamiast kamiennych metafor widzimy potworną dosłowność: turyści mizdrzą się i fikają na tle nagich, martwych ciał, na tle baraków, drutów. Straszne? Owszem, jak walnięcie pięścią w bezmyślną twarz. Jak wrzaśnięcie: wara, bando półgłówków!

ANNA NOWAKOWSKA

Zdziwój Nowy,  24 stycznia 2017 r.

Informacje o Tygodnik Ciechanowski

Tygodnik regionalny ukazujący się od 1979 r. na północnym Mazowszu
Ten wpis został opublikowany w kategorii Społeczeństwo i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wizje

  1. ~J.K. pisze:

    No dziś się nie rechotałam , Pani Anno ciśnie się na usta brzydkie słowo. Dziękuję, myślę że nie doceniamy tego co mamy. Czas spokoju .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>