Efekt motyla

Mamy za sobą doroczny spazm zbiorowego obłędu, znany jako „święto zmarłych”. Fakt, że takie święto w ogóle nie istnieje nie zaprząta niczyjego umysłu, bo po co myśleć, jeśli można się bez tego obejść. Wszak wystarczy sprawdzić, co robią inni i robić dokładnie to samo.

Decyzja, by w uroczystość ku czci Wszystkich Świętych wykazać się heroicznym rajdem po odległych nekropoliach bywa czasem jedynie oportunistycznym aktem poddania się presji. Najzgrabniej ujął tę presję wuj mojej znajomej. Była ona bardzo bliska racjonalnego wyboru: czując się marnie na ciele i duchu, postanowiła zostać w domu pod kołdrą. Planowała, jakże rozsądnie i adekwatnie, odmówić Litanię do wszystkich świętych, zaś w Dzień Zaduszny pomodlić się za dusze. Zmieniła jednak zdanie pod naporem takiego oto (wykrzyczanego) argumentu: A pomyślałaś, jak to będzie wyglądało, jeśli cię ludzie nie zobaczą przy grobie?!

Wuj znajomej silnie się zapowietrzył z gniewu, aż się biedna wystraszyła, iż krewny padnie trupem nadliczbowo, dołączając przedwcześnie do grona wiernych zmarłych. Ponadto zlepek słów „wyglądało – ludzie zobaczą” ma ogromną moc łamania indywidualnego buntu, duszenia w zarodku wszelkiej wolnej myśli.

Siadła więc niedoszła wolnomyślicielka za kierownicę i kaszląc, kichając, rzężąc, drżąc i czkając (grypa) powiozła wuja sto czterdzieści kilometrów w jedną stronę i oczywiście tyle samo z powrotem, żeby uczynić zadość wszelkim rytuałom nieistniejącego święta. Bo skoro już pojechała, to wypadało ustroić wraz z innymi ten grób, za kryterium ozdobności przyjmując objętość pomnożoną przez masę; konkurencja polega na sprawdzeniu, kto zdoła upchnąć więcej śmiecia na nagrobnej płycie. W bieżącym roku w rywalizacji wygrała kuzynka znajomej, która nadludzkim wysiłkiem przytargała sześciennego kształtu, jak by to nazwać… stroik nagrobny. Moja znajoma usiłowała mi opisać ten wykwit cmentarnego artyzmu, zakreślając rękami wielkie sześciany w powietrzu, ale poprosiłam, żeby przestała. Tego naprawdę nie da się słuchać, o ile nie jest się zanurzoną w wielkim zbiorowym obłędzie. Moja znajoma ma teraz zapalenie oskrzeli i zarzeka się – jak bum/cyk/cyk – że w przyszłym roku już żaden wuj jej nie zmusi, i tak dalej. Już słyszałam takie bzdety, więc tylko wzruszam ramionami, bo co mi do tego, na Boga? Jeśli ludzie naprawdę pragną, jeżeli czują, że pospolite cmentarne ruszenie (w tym miejscu myśli mi się ześlizgują w stronę czegoś na kształt inwazji zombie) przynosi im lub zmarłym (szczerze wątpię) jakąś korzyść, to spoko, niech robią, co muszą. Tak właśnie powiedziałam znajomej, żeby wreszcie przestała krytykować to, w czym sama bierze udział. Niby pod przymusem, ale na taki przymus dorosły człowiek może, jeśli szczerze zechce, parsknąć śmiechem. Można poprosić nachalnego wuja, żeby się łaskawie odczepił i uprawiał grobbing indywidualnie. Prawda? Dlatego nie znajdziecie u mnie współczucia wy, którzy mimo oporu i buntu robicie głupie rzeczy tylko dlatego, że inni też. Krytykować należy od zewnątrz, wtedy lepiej widać.

No to popatrzmy, co widać: policja podsumowuje akcję „Znicz”, podając, że w 428 wypadkach zginęło 39 osób, a 531 zostało rannych. To są dane na drugi dzień listopada, gdy powroty jeszcze trwają.

Czy mając przed nosem takie dane, nie zadajecie sobie pytania, o jaki ułamek wasza obecność na drodze zwiększyła prawdopodobieństwo wypadku? To byłoby bardzo interesujące. Coś jak „efekt motyla”, ktoś włącza się do ruchu, a w tej samej chwili los kogoś innego dopełnia się. Naprawdę żałuję, żeśmy z jedną taką Baśką uporczywie odmawiały uczenia się matematyki w liceum; mogłabym teraz błysnąć argumentem nie-do-odparcia. Jednak z powodu częstych wagarów i nagannego zachowania na lekcjach nie jestem w stanie dźwignąć tego ciężaru i pozostaje mi tylko mało eleganckie pytanie zaczepne: Czy komuś w ogóle przychodzi do głowy, jakie to WSZYSTKO jest głupie?

ANNA NOWAKOWSKA

Zdziwój Nowy,  8 listopada 2016 r.

Informacje o Tygodnik Ciechanowski

Tygodnik regionalny ukazujący się od 1979 r. na północnym Mazowszu
Ten wpis został opublikowany w kategorii Społeczeństwo. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Efekt motyla

  1. ~Jolanta pisze:

    Dziękuję za zdroworozsądkowe podsumowanie . Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>